image_pdfimage_print

stan1„To nie internet zabija książki. To ludzie je zabijają”

– refleksje po felietonie Krzysztofa Vargi

Bibliotekarz musi się ustosunkować do słów pisarza, krytyka literackiego, dziennikarza, nominowanego kilka razy do Literackiej Nagrody NIKE, za książkę Tequila w 2002r, w 2006r za powieść „Nagrobek z lastryko”, w 2009 jego „Gulasz z turula” trafił do finałowej siódemki, czytelnicy doceniając jego prozę w 2009 r przyznali NIKE publiczności.

W Gazecie Wyborczej w felietonie pyta się nas – wszystkich Polaków, czy czytelnik to gatunek wymierający?

Zwraca szczególną uwagę na akcenty książkowe w serialach, ale nie naszych rodzinnych tylko w tych sensacyjno – przygodowych, fantastycznych, funkcjonuje dyskusyjny klub książki np. w serialu „Lost”, bo są kraje, gdzie dyskusja o książkach umiejscowiona w serialu jest czymś normalnym.

Krzysztof Varga przyznaje się, że nie jest wnikliwym oglądaczem polskich seriali, ale te, które widział nie zauważył, by bohaterowie kiedykolwiek rozmawiali o książkach, by książki stały w serialowych pokojach na półach, nie mówiąc już o tym by były prowadzone dyskusje o książkach, lub też bohaterowie byli zrzeszeni w klubie dyskusyjnym . Scenarzyści uważają, że czytanie książek w serialach to jakieś „pedalstwo” i za nic na świecie nie należy takiego wątku do filmu wprowadzić. W końcu w badaniach CBOS – u wyszło ze 38% Polaków deklaruje: Nie lubię czytać książek (Krzysztof Varga, Gazeta Wyborcza 30.X.-1.XI 2012) Autor prosi o sprostowanie, o informację, czy w jakimś masowo oglądanym polskim serialu rozmawia się o książkach. Sami doskonale wiemy, że seriale potrafią wpłynąć na masową publiczność i wielka szkoda, że książek nie ma na ekranie, zresztą nikt z książkami się nie obnosi, czy politycy z nimi się pokazują, zdecydowanie nie, czy dzisiejsze czytanie na tle Europy wypada dla Polaków korzystnie?

Niestety statystyka jest fatalna, wielu badaczy, krytyków literackich apeluje mówiąc, że Polska która nie czyta będzie Polską, która cofnie się wstecz, nie zrozumie siebie samej i otaczającego świata. Rządzący powinni zrozumieć, że czytanie jest nie tylko prawem człowieka, ale też inwestycją twierdzi z kolei Paweł Goźliński w króciutkim, ale jakże wymownym felietonie „Polska musi czytać” (Gazeta Wyborcza nr 234 – 6 – 7 X 2012).

Zgadzamy się całkowicie z jego sugestią, że czytanie może być jedyną zdrową formą uzależnienia. „jednak to inne używki promuje się skuteczniej, według niego jedna , druga czy dziesiąta akcja promująca czytelnictwo niewiele zmienia (…) potrzebny jest plan rozpisany na dziesięciolecia. Plan, którego realizacja zaczyna się w momencie pierwszego dziecięcego kontaktu z książką. Jak to nazwał, jest to praca u podstaw. Dobrze, że „Gazeta Wyborcza” przybliża laureatów Nagrody Literackiej NIKE, to pozwala na poznawanie wartościowej literatury o którą pytają niektórzy czytelnicy. Na pewno jest ich garstka, ale warto w księgozbiorze bibliotecznym mieć przynajmniej laureata. Nam bibliotekarzom spodobała się odważna opinia K.Vargi, że należy poważnie traktować czytelników Kalicińskiej, Grocholi i Wiśniewskiego, bo niedługo się okaże, że tylko oni czytają książki, ponieważ nie wstydzą się swoich lektur. W przeciwieństwie do całej reszty, która dała sobie wpoić kompleks, że czytanie to oznaka nieudacznictwa i nieprzystosowania do współczesności, w której liczy się wyłącznie praktyczna umiejętność zrobienia pieniędzy” (Gazeta Wyborcza 31.X.2012)

Nagroda NIKE 2012r została w tym roku przyznana Markowi Bieńczykowi za tom esejów „Książka twarzy” od której nie można się oderwać. W laudacji Tadeusz Nyczko – przewodniczący jury nagrody Literackiej NIKE w uzasadnieniu czytamy „od paru dekad mamy kłopt z wojną miedzy kulturą wysoką, a kulturą masową, bo co jedna wywyższy, to druga obniży (…) wszystko może zasługiwać na tekst pod jednym warunkiem – że będzie tekstem najwyższej jakości i najpiękniejszej urody”.

Pisarz napisał, że jest to „Mój Facebook”, a książka nie jest tylko książką mojej twarzy, to także książka innych twarzy, bez których nie mógłbym mówić o własnej.

Napisał m.in. o Andre Agassi, Rolandzie Barthesi, Leo Benhakkerze, Koren Blixen, Juliuszu Słowackim, Karolu Maju i wielu innych. Warto po prostu sięgnąć po tę książkę i na pewno to zrobią nasi czytelnicy, często bywa, że po przeczytaniu Kalicińskiej, Grocholi, właśnie przeczytali książkę z najwyższej półki i biblioteka powinna temu zadaniu sprostać, zaspakajając gusta czytelników.

Biblioteka musi kreować lokalną kulturę, zakup książek, starannie przemyślany, ale też i wyeksponowany.

Media informując o laureatach, przygotowują czytelników, aby sięgali po te książki i dobrze jest jak biblioteka przygotowuje okolicznościową wystawkę, kupi oczywiście nagrodzoną książkę, te działania przynoszą efekty, przynajmniej tak jest w naszej bibliotece. Książki nagrodzone wywołują zainteresowanie, przynajmniej przez parę chwil, a jak się stwarza optymalne warunki wszystkim członkom społeczności lokalnej oraz dostęp do stale aktualizowanych zasobów literatury, to można liczyć, że czytelnictwo będzie się rozwijało.

Tak więc trochę optymizmu należy zachować, ale cieszymy się , że co jakiś czas pojawiają się dyskusje wokół książki i czytelnictwa. Ale podpowiadamy panu Krzysztofowi, jest małe światełko , w jednym z odcinków „Ranczo” pojawił się motyw książkowy i to w pozytywnym znaczeniu, wikary przekonał radę w Wilkowyjach, że powinni dać pieniądze na książkową wyprawkę dla niemowlaka, coś się ruszyło i w serialach. I tak małymi kroczkami wspólnie zmierzamy do celu, rozczytujmy ludzi!.


Jeżeli nie rozumiesz bez tłumaczenia to znaczy, że nie rozumiesz choćbym ci nie wiem ile tłumaczył

Hanuki Murakami 1Q84

bibliotekas

Hanuki Marakami najbardziej znany na świecie pisarz japoński napisał „ jeżeli nie rozumiesz bez tłumaczenia to znaczy, że nie rozumiesz choćbym ci nie wiem ile tłumaczył” to są słowa wieloznaczne, a pochodzą z drugiego tomu 1Q84 (wszystkie tomydostępne w bibliotece) my bibliotekarze, doskonale moglibyśmy je odnieść do wielu osób. Niestety panuje pogląd, że biblioteka to instytucja nudna, marginesowa, pełniąca jedynie funkcję – wypożyczania książek. Z wielu badań, sprawozdań wynika, że powierzchnie bibliotek w Polsce nie spełniają podstawowego wymogu tj. norm gwarantujących właściwe funkcjonowanie placówki. Normy dla bibliotek do 5000 mieszkańców wynoszą 251-371 m², zalecenia IFLA (Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń i Instytucji bibliotekarskich) to 75 – 100m² przynajmniej powierzchni tylko dla dzieci. Powinny być zapewnione niezbędne przestrzenie dla czytelników, księgozbioru, warsztatu informacyjnego i bibliotekarza. Ustawione regały powinny mieć odstępy między nimi, zawierać rezerwę na umieszczenie dodatkowych książek, dla niepełnosprawnego czytelnika na wózku, a przede wszystkim należy starać się przestrzegać tzw. nie krzyżujących się dróg czytelnika, bibliotekarza i książki. To wszystko zależy od możliwości organizatora niż z potrzeb czytelnika. Jeżeli istnieje znajomość, świadomość społeczności lokalnej i dobra wola władzy samorządowej to biblioteka może stać się wzorcową biblioteką.

Biblioteka w Świeradowie – Zdroju długo nie spełniała norm bibliotecznych, głównie ze względu na złe warunki lokalowo – budowlane, ponadto wyposażenie było przypadkowe, mieszały się regały drewniane z metalowymi, były różnej wysokości, krzesła, fotele i biurka pamiętały czasy komunizmu, podłogi skrzypiały przy każdym ruchu czytelnika, nie mówiąc o wykładzinach, które wymagały ciągłego odkurzania, oświetlenie niepełne – lampowe, ściany pękające, a najsłabszym punktem były stropy, które musiały utrzymać ciężar prawie 25 tysięcy książek. Istniało realne niebezpieczeństwo, że w końcu stropy mogą nie wytrzymać, ale też przede wszystkim dostrzeżono, że w mieście nie ma bezpłatnej placówki kulturalnej, która by spełniała nieco wyższe standardy estetyczno – lokalowe od dotychczasowych. Wykonano kapitalny remont całego budynku, a przede wszystkim wyremontowano gruntownie pomieszczenia dla biblioteki, nowe podłogi, oświetlenie, wydzielony kącik socjalny, parapety okienne, drzwi, wykładziny, a to wszystko sprawiło, że biblioteka zaczęła przypominać prawdziwą bibliotekę. Nowe regały biblioteczne zastąpiły te najstarsze, najbardziej zniszczone, zamiast starodawnych biurek stanęły 2 lady biblioteczne, nowe stoliki, krzesła tapicerowane, regały na prasę, szafa na dokumenty, nowe kwiaty, komputery z tego 3 z dotacji rządowej z programu „IKONKA”, dokonano gruntowej selekcji księgozbioru, wszystkie nowe książki zostały obłożone w folię. Selekcji uległo 3143 książek, gdyż zostały uszkodzone, zniszczone podczas składowania i transportu do szkoły, DW oraz w bibliotece w jednym wydzielonym pomieszczeniu, gdzie stały jedynie przykryte folią. To było uwzględnione jako ryzyko przy takim kapitalnym remoncie i logistycznym rozwiązaniu.

Dla nas bibliotekarzy najważniejszą sprawą były wydzielone pomieszczenia na wypożyczalnię dla dorosłych, dzieci, czytelnię z księgozbiorem podręcznym, komputerami (do pracy indywidualnej i grupowej), pomieszczenia te są funkcjonalnie ze sobą powiązane, zapewniające możliwość realizacji wszystkich oczekiwanych i przewidywanych zadań – tj. m.in. czytania, słuchania, oglądania, rysowania, korzystania z zasobów bibliotecznych itp.

Takie działania dzięki odpowiedniej przestrzeni pozwalają budować wizerunek otwartej nowoczesnej biblioteki. Nowoczesna organizacja jest istotna na osiąganie efektów głównie wychowawczych wśród dzieci. To biblioteki mają za zadanie kreować już u dzieci mentalność człowieka radzącego sobie w przyszłości i świadomie budującego swoje życie. Biblioteki na świecie tworzą miejsce, w którym tak po prostu bywa się tj. czyta się, ogląda filmy, słucha muzyki, odpoczywa się, uczy się.

Udało się nam po części w bibliotece po remoncie to zrealizować, jest kącik z kolorowym dywanikiem, poduszkami małymi krzesełkami, stolikiem dla najmłodszych , dla młodzieży stoliki miedzy regałami, ale i tak nastolatki – Kamila, Marta siedzą na kolorowym dywaniku przeglądając literaturę amerykańską, wydzielona prasa, nowości wydawnicze, sala dla przedszkolaków, to wszystko tworzy wnętrze funkcjonalne, atrakcyjne i kolorowe. A hol biblioteczny zamieniłyśmy w salon wystawowy z tablicami na których widnieją konkursowe prace dzieci, na ścianach obrazy przedstawiają stary Świeradów, są też niskie półki z książkami na sprzedaż za złotówkę, korzystają z tego kuracjusze kupując książki wzbogacają nasz budżet, a dla nich jest to często dobra lektura na podróż.

Dla nas pracujących – biblioteka ma spełniać rolę centrum kultury, informacji i usług, póki co na razie nie zapowiada się na powstanie Ośrodka Kultury, a misją biblioteki jest stworzenie miejsca, w którym chętni pogłębiają wiedzę , ale i odnajdują inspiracje artystyczne.

Żeby sprostać tym wszystkim zadaniom, potrzebom biblioteka musi dysponować przestrzenią. Wytyczne IFLA wyraźnie akcentują, że to zaczyna się już od wydzielania przestrzeni dla wieku 0 – 3 lat, czyli od najmłodszych może to wydaje się dziwne dla wielu ludzi, którzy mają decydować o lasach biblioteki, ale w bibliotece powinny być dostępne np.

-kąciki do karmienia dzieci, zabawki dla dzieci w wieku 0 – 3 lat (maskotki, gry, puzzle …)

-książeczki dla dzieci w wieku 0 – 3 lat

-meble przystosowane do małych dzieci ( niskie krzesełka, stoliki, niskie regały, kosze z książkami)

-specjalne urządzone kąciki do rysowania i malowania

-specjalny regał z książkami dla rodziców na temat wychowania i zdrowia dziecka.

I my właśnie w części „Wypożyczalni dla dzieci” już to realizujemy, gorzej sprawa wygląda z innymi wytycznymi np. przewijakiem dla niemowląt, kanapą, fotelem, dużymi poduszkami (mamy małego formatu), podgrzewaczem do butelek.

Doskonale za to zdajemy sprawę, że to wszystko ma służyć, aby młody człowiek oswoił się z książką, kulturą, sztuką, jest to wstęp do późniejszych wizyt w bibliotekach naukowych, dla dorosłych. To oni później stają się osobami o wyrobionej motywacji czytelniczej i kulturalnej.

Według IFLA „Młodzi wymagają specjalnej uwagi w prowadzeniu ich w świat książek, których treść odpowiada ich zmieniającym się zainteresowaniom, powinna być wspierana przez bibliotekarzy i inne osoby, które znają rozwój psychiczny i emocjonalny nastolatków”.

W bibliotece dla dzieci i młodzieży potrzeby ich powinny być brane pod uwagę przy planowaniu przestrzeni oraz przy aranżacji, urządzaniu tej przestrzeni. Dla nas wzorem i ciekawym rozwiązaniem jest np.: w bibliotece w Freising – Niemcy umieszczona została scena muzyczna ( w naszej bibliotece też była scena i grupa teatralna „Zakręcone”), w bibliotece Hoeb4U w Hamburgu w przestrzeń wkomponowano smoka. A bibliotekarzy, którzy mają odpowiednią przestrzeń do zaaranżowania powtarzają, a my za nimi „sukcesem jest to, że nie kojarzy się scenografia ze szkołą, przestrzeń biblioteki ma być atrakcyjna, ma przyciągnąć oryginalnym wyglądem, ma być wygodna, funkcjonalna, ciekawa, zapewnić najmłodszym i nastolatkom komfort korzystania z księgozbioru. A szczytem marzeń jest wielofunkcyjność, gdzie elementy przestrzeni można przeobrażać , dowolnie zmieniać, komponować”. Tak jest również – byłyśmy z wizytą w bibliotece dla dzieci we Wrocławiu.

Nie da się tego wszystkiego wykonać, a jeszcze propagować czytelnictwo w ciasnym, stłoczonym pomieszczeniu, ma być przede wszystkim dostęp z każdej strony do regałów z książkami nie utrudniajmy tego – młodemu czytelnikowi.

Wszyscy, bo nie tylko my , bibliotekarze zastanawiamy się, debatujemy: Jak dotrzeć do młodego człowieka, czytelnika? Jak zorganizować pracę by młodzież chciała spędzać czas np. w bibliotece?

A istnieją, poważne powody, dla których dobrze byłoby przyciągnąć dzieci i młodzież do placówek kulturalnych. Zapewne policja, nauczyciele podpowiedzą, że młodzież po wyjściu ze szkół często nie ma co robić, dochodzi często do działań niezgodnych z prawem, po południu uaktywniają się grupy rówieśnicze.

Dlatego w przedziale czasowym między godziną 15 – 18 należałoby zachować szczególną troskę, zadbać o to, by powstawały , działały atrakcyjne i bezpieczne miejsca w których mogłaby i chętnie przebywałaby młodzież.

Takim miejscem może stać się biblioteka oczywiście pod warunkiem, że posiada odpowiednią przestrzeń, stworzy przyjazną atmosferę, umożliwi uczestnictwo w wielu konkursach twórczych, zaaranżuje ciekawie przestrzeń wewnątrz biblioteki, która zapewni młodemu czytelnikowi i poczucie prywatności, swobody w korzystaniu z księgozbioru, umożliwi odrobić lekcje domowe, stworzy komfort pracy, której mogą towarzyszyć różne formy aktywności, jak rozmowy, słuchania muzyki , picia dobrej herbaty, nie będą wzajemnie sobie przeszkadzać tj. te najmłodsze będą oddzielone od nich.

Jeżeli to spełnimy, to naprawdę można liczyć na ich zaangażowanie i współpracę. Z doświadczenia wiemy, że tworząc im okazje do wyrażania opinii i osobistej aktywności, to można liczyć, że będą często odwiedzać taką placówkę.

Dlatego podejmując się zadania współpracy z dziećmi, nastolatkami przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że ważne jest stworzenie odpowiednich, dobrych warunków, przy ciekawym zaaranżowaniu odpowiedniej przestrzeni.

To są priorytety, o których należy pamiętać. My z doświadczenia już wiemy jak długo się pracuje nad odzyskaniem zaufania czytelników, gdyż przez rok biblioteka pracowała w warunkach, aby tylko przetrwać czas remontu. I w chwili obecnej po kilku latach po remoncie możemy optymistycznie odpowiedzieć, że ten trud się opłacał, bo w tej przestrzeni jaką dysponujemy odbywa się systematycznie twórcza praca z młodym człowiekiem, a ukoronowaniem było otrzymanie medalu w konkursie na najlepiej prowadzoną kampanię społeczną „Cała Polska czyta dzieciom w roku szkolnym 2009/2010″.

Naszym marzeniem jest aby biblioteki były najczęściej odwiedzanymi instytucjami kultury, a w naszym mieście aby stała się Centrum Kultury oraz informacji i usług, aby integrowała się z dziećmi, młodzieżą oraz czytelnikami dorosłymi.

Prognozy na przyszłość, to budowa za około 2 lata nowego budynku, w którym ma być biblioteka, dom kultury. A w chwili obecnej wiele emocji wywołuje fakt, że biblioteka zajmując 198 m² w budynku, w którym prowadzi działalność od 1984r dla której m.in. wyremontowano, urządzono opisywane wcześniej przestrzenie, gdyż planuje się przeniesienie Policji do Urzędu Miasta w jakimś stopniu to przeszkadza, niektórym Radnym trudno się pogodzić z niektórymi decyzjami. A cały problem jest poważny i wywołuje nie tylko wśród nas kontrowersje, ale i wśród samych radnych i czytelników. Jak będzie to się przekonamy?

W chwili obecnej burmistrz przedstawia swoje racje i argumenty, ale my tez wysuwamy swoje …


Czy małemu dziecku jest potrzebna książka?

dzieckoOd kiedy można dać dziecku książkę do reki? Grażyna Lewandowicz – Nosal w książce „Książki dla najmłodszych. Od zera do trzech” opierając się na wielu badaniach, że około 5 – 6 miesiąca życia osiąga ono zdolność do zabawy, może w tym czasie odkryć w swoim otoczeniu książki. Następuje wówczas zapoznanie się z przedmiotem raczej bez szacunku: maluch ogląda obrazki, kartkuje, przytula, całuje na obrazku misia lub laleczkę, wkłada do buzi, rzuca nią i drze. Dziecko uwielbia drzeć i są to doświadczenia bardzo potrzebne, bo właśnie wtedy jego ręka odkrywa materiał.

A jak rodzice mają się odnieść do faktu niszczenia książek. Sami rodzice uważają, że trzeba uczyć dziecko szacunku do książki, a dorastając, dziecko oduczy się nie drzeć, jeżeli ma kontakt z dorosłymi, którzy otaczają książkę szacunkiem.

Na szczęście w chwili obecnej problem darcia książek przez najmłodszych współcześnie rozwiązuje się poprzez dostosowanie formy edytorskiej do możliwości manipulacyjnych małego dziecka.

Książki ze sztywnego kartonu, plastiku, czy szmaciane trudniej ulegają zniszczeniu.

Słusznie autorka Grażyna Lewandowicz – Nosal zauważa, że rodzice przeceniają natychmiastową rolę książki, że wcześniej i szybciej nauczy się czytać. Niestety motywacje i przyjemności czytania nigdy nie są definitywnie utrwalone.

Na każdym z etapów rozwoju trzeba je na nowo odkrywać i utrwalać.

Muszą zdawać sprawę, że często dziecko może znaleźć wcześnie przyjemność w czytaniu, ale to nie oznacza wcale, że zostanie czytelnikiem na zawsze.

Najważniejszy jest fakt że został wykonany pierwszy ważny krok w tym kierunku.

A taki uczyniła mama już 5 letniej Igi, która nas odwiedza od 2 lat, mama zadbała, że dziewczynka traktuje bibliotekę jak ważne dla siebie miejsce. Iga odwiedza nas bardzo często z mamą , bratem i dziećmi z przedszkola. Lubi przebywać wśród książek i jak nam powiedziała najbardziej lubi rysować koty, ale mogłaby również malować królika. Poważnie traktuje wizyty w bibliotece, ogląda i sprawdza czy na wystawie są jej prace, przegląda wszystkie nowości, układa po swojemu zabawki, a na sam koniec już siada przy biurku pani Agnieszki i rysuje mówiąc poważnie, że będzie wszystkiego pilnować.

Mama Nikoli i Kingi również uważa , że książka to bardzo ważny element w wychowaniu dzieci. Czyta im, wypożycza i kupuje masę książek, uczestniczy w każdym konkursie plastyczno – technicznym, a dziewczynki bardzo się cieszą ze zdobytych nagród.

Cieszy nas, że inicjowanie kontaktów małego dziecka z literaturą zaczyna się od rodziców. To oni powodują, że książka daje radość ich dzieciom. Rodzice muszą zdawać sprawę, że domowe czytanie zapewnia dziecku poznanie książki w atmosferze miłości i bezpieczeństwa, pozwala na utrzymanie bliskiego kontaktu dziecka z literaturą.

Alicja Ungeheuer – Gołąb w dostępnej w naszej bibliotece publikacji „Rozwój kontaktów małego dziecka z literaturą” napisała : „książka staje się swoistego rodzaju emocjonalnym obrzędem, który ponadto zaspokaja potrzebę słuchania dla przyjemności, potrzebę emocji, potrzebę wiedzy czytelniczej, potrzebę kombinowania, potrzebę marzenia. Z uwagi na wiek dziecka, atmosfera towarzysząca lekturze powinna zachęcać głównie do zabawy, słuchania i wyrażania emocji nieco później pojawia się rozumienie tekstu, myślenie o lekturze, a w późniejszym okresie samodzielne czytanie”. Więcej można przeczytać i wypożyczyć Ungeheur – Gołąb A. „Rozwój kontaktów małego dziecka z literaturą”, Nosal – Lewandowicz G. „Książki dla najmłodszych. Od zera do trzech”.


Trudno w to uwierzyć

Jak się czyta o ludziach, którzy mogą przeczytać 50,100,300, a nawet 1000 książek rocznie, głowa się kiwa z niedowierzania. Czy to jest możliwe? Okazuje się, że tak, czytając w „Gazecie Wyborczej”” reportaż Magdaleny Szwarc „Zaczytani” trzeba w to uwierzyć.

Autorka dotarła do ludzi,którzy czytają dosłownie wszędzie, o każdej porze dnia , nocy, przy smażeniu naleśników, w stygnącej kąpieli, w metrze, fotelu, kosztem prasowania, biegania, oglądania telewizji, autobusie, pociągach, słyszą od bliskich, że czytanie to trwonienie czasu, potrafią należeć do kilku bibliotek, czytają ponadto blogi książkowe, potrafią wydać miesięcznie 300,00 – 400,00 zł na książki mając kredyty do spłacenia, nie lubią pożyczać książek znajomym, bo zaginają rogi, brudzą …, swoje pokoje zapełniają od dołu do góry książkami, wydzielają specjalne półki z książkami, które trzeba przeczytać na emeryturze. Są to ludzie, gdzie praca dla nich jest pasją. A pracują lub też zarządzają w księgarniach, jako redaktorzy czasopism, w kawiarniach, w hotelach, jako wychowawcy, lub też recenzenci. Mówią, aby być redaktorem to trzeba mieć wyczucie stylu, języka, a przede wszystkim dużo czytać, przyznają, że wielu ich podopiecznych czytaniem się zaraża. Książka dla nich za długo trwa, to pokolenie już Internetu.

Autorka reportażu pisze o ludziach, którzy oceniają wszystkie książki jakie ukazują się na rynku.

Muszą przeczytać książki dla dzieci, dorosłych, literaturę faktu, beletrystykę, z popularno – naukowej, fantastykę, poradniki, robią tzw. „przeglądówki”, czyli jaki rodzaj książki dla jakiego czytelnika w jakim wieku. Twierdzą, że książka żyje dwa lata, potem książka zamiera, jest dostępna,stoi na półce.

My z doświadczenia już wiemy, że np. nobliści są czytani przez sezon, a potem kurzą się na półce, sięgają nieliczni, tak wygląda sprawa z bestsellerami, jest moda , ale z czasem przemija, bywa że zostaje wyreżyserowany film, to znowu przeżywa swoje pięć minut, czytelnicy chcą przeczytać.

Dobrze, że dziennikarze piszą takie reportaże, czyta się je z taką przyjemnością i ulgą, że wśród nas istnieją „zaczytani”. U nas też nie brakuje takich i dzięki temu można uwierzyć, że książki zawsze będą atrakcyjne i czytane.


„Czytanie wychodzi z mody”

stan

takie słowa usłyszały z ust recepcjonistki hotelu , (aż się ciśnie aby podać nazwę) 2 kuracjuszki z Gliwic, kiedy zapytały się o bibliotekę „są przecież ciekawsze zajęcia niż wypożyczanie książek”, panie jednak nie posłuchały i odnalazły bibliotekę, odwiedzały nas, chwaląc jednocześnie księgozbiór, a widząc medal za prowadzenie kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” poprosiły o reklamowe ulotki i znaczki, zaznaczając, że wręczą pani z recepcji.

Wszyscy narzekają, że Polscy czytają tak niewiele, według CBOS 50% Polaków nie ma nawet sporadycznego kontaktu z książka, prasą, już trzy strony to za dużo, badania nad czytelnictwem w Polsce nie dają powodów do radości.

Jeszcze w latach 90 tych czytało ponad połowa Polaków. Niski poziom czytelnictwa głownie tłumaczy się pojawieniem Internetu i nowych technologii, które powodują iż tradycyjną książkę chcemy zastąpić nowszymi źródłami. Przeprowadzono badania, zapytano wielu Polaków, czy w ostatnim miesiącu przeczytali tekst dłuższy niż trzystronicowy i mógł to być tekst książkowy, ale też artykuły internetowe, wynik: ponad połowa nie zdołała dotrzeć do trzeciej strony a jeszcze smutniejsze jest fakt, że wielu ludzi z wyższym wykształceniem nie czyta.

Zdaniem specjalistów sytuacje powinny ratować m-in biblioteki szkolne, pedagogiczne, uczelniane, publiczne. Dla jednej trzeciej Polaków biblioteki są głównym źródłem kontaktu z książką. Dlatego ich sytuacja powinna być ustabilizowana finansowo, gdyż często są tym jednym miejscem, który może hamować dalszy spadek czytelnictwa.

Dobrze, że politycy w rządzie myślą aby utworzyć tzw. „orliki kultury”, tj. sieci nowoczesnych bibliotek, centrów dostępu do wiedzy i kultury. Bibliotekarze są takim środowiskiem, które posiada raczej ograniczone możliwości nacisku na rząd, nie pójdą przecież palić opon pod Radę Ministrów. Samo narzekanie, że nie czytamy to za mało. Trzeba działać, system edukacji też nie daje szansy na nadrobienie deficytów kapitału kulturowego, dom rodzinny często nie wykształca nawyków sięgania po książkę i prasę.

Reforma edukacji doprowadziła do tego, że uczniowie wiedzę mają testową, nie odczuwają potrzeby kontaktu z tekstem. Czytają fragmentarycznie, wybiórczo, zamiast męczyć się nad cała „Trylogią”, „Nad Niemnem”, „Zemstą”, „Przedwiośniem” wyspecjalizowane wydawnictwa oferują lekturę z opracowaniem, specjalna czcionką ułatwiającą szybkie czytanie, notatki na marginesie , cytaty, które warto znać, streszczenia itd. W dobie nowoczesnych zmian napewno należy założyć kompromis w procesie nauczania i niestety trzeba liczyć się z konsekwencjami np. że wielu nastolatków czyta „tylko tekst” tj. czytają hasła z Wikipedii i streszczenia lektur szkolnych. Powinno się zastanowić jak dotrzeć do chłopców z badań i naszych obserwacji wynika, że dziewczynki chętniej sięgają po książki, nie uważają, że istnieje podział na literatura dla chłopców i dziewcząt. Niestety chłopcy nie sięgają po babską książkę. Nie zdarzyło się aby chłopak przeczytał sagę wampiryczną S.Meyer, a dziewczynki czytają Harry Pottera. Według Izabeli Koryś z Instytutu Czytelnictwa i Książki to powoduje, że chłopcy nie mają kompetencji językowych, kwestie emocjonalne staja się nieistotne w przeciwieństwie do dziewczyn, u których wszystko wydarza się w języku. Dlatego kobiety potrafią czytać prawie wszystko, łącznie z horrorami i baśniami. A mężczyźni albo ograniczają się do literatury fachowej, hobbystycznej, albo ulegają bakcylowi i wtedy czytają dużo, ambitnie (jak nasz redaktor naczelny czyta wszystko)

Po romanse sięgają „styrane życiem” kobiety, zapewne ten sposób chcą sobie coś emocjonalnego zafundować, mający sukcesy materialne lubią czytać o podróżach, zdrowiu, biografie, literaturę wysokoartystyczną, trochę sensacji, fantastyka jest gatunkiem często wielkomiejskim, romans jest raczej małomiasteczkowy. Bezrobotni czytają literaturę, która jest dla nich ucieczka od problemów, a nie tą która podsuwa pragmatyczne rozwiązania ich sytuacji – czyli wypożyczają romanse, sensacje, fantastykę.

Powołując się w dalszym ciągu na badania I. Koryś, która uważa że trzeba czytać głownie dla własnej przyjemności, można też po to by utwierdzić się w słuszności swoich wyborów życiowych. Współczesne romanse pełnią rolę poradników terapeutycznych, są afirmacją ponowoczesnej moralności, klasy średniej, mają za zdanie rozgrzeszania za odstępstwa od moralności tradycyjnej, namawiają do nowej miłości, wyzwań, wręcz szukania swego szczęścia, są czytelnicy czytający pragmatycznie, po prostu chcą podnieść kompetencje, prestiż, wyróżnić się wyrafinowanym gustem i ambitną lekturą.

Wniosek nasuwa się oczywisty, nie ma uniwersalnego motywatora dla wszystkich grup społecznych, wiekowych, ekonomicznych. Jak sobie radzą inne kraje europejskie. W wielkim skrócie, przeglądając pobieżnie internet wyczytać można że „milion książek zostanie rozdanych podczas Książkowej Wielkiej Nocy. Książek, które mają promować czytelnictwo, gdzie , w Wielkiej Brytanii ( w kraju w którym publikuje się kilkaset tysięcy nowych książek rocznie ze stawką zerową Vat) istnieje organizacja Booktrust, której misją jest „zachęcanie ludzi w każdym wieku i z każdego kręgu kulturowego do czerpania przyjemności z czytania” (źródło Gazeta Wyborcza), dlatego wysyłają prawie 3,5 miliona paczek z książkami, które mają przekonać wyspiarzy do czytania.

Z badań nad czytelnictwem aż 96% osób oświadczyły, że czytało coś w minionym tygodniu, dwie trzecie zakupiło nową książkę w ciągu ostatniego roku, a prawie polowa napisał , że kupując książki w prezencie dla kogoś wcześniej sama przeczytała, aż do niedouwierzenia 91% badanych wyjawiło, że zarywało noc by skończyć czytanie, a ponad połowa z nich chciałaby napisać własną powieść. Takich organizacji typu Booktrust jest wiele, uważając, że nie ma co rozdrabniać się należy robić akcje w wielkim stylu. Są to ogólnokrajowe kampanie wspierania przez rząd pod hasłem „Reading for Life” (Czytanie na całe życie), książki dla dzieci są udostępniane bezpłatnie do pobrania z sieci. Brytyjczycy słusznie uważają, że od czytania nie należy robić przerwy, dlatego wszystkie dzieci zachęca się do brania udziału w Corocznym Summer Reading Challenge (Wakacyjne Wezwanie Książkowe).

Każdy w wieku 4 – 11 lat musi przeczytać sześć (!) książek podczas wakacji i co ciekawe w każdym roku jest temat przewodni np. kosmos, cyrk, a biblioteki wówczas kupują przed akcją książeczki o wskazanej tematyce, statystycznie to wygląda, że prawie 80% dzieci w wieku 5 – 10 lat odwiedza bibliotekę.

Z innych akcji to należy opisać Światową Noc Książki wydawcy łączą siły, skupiając wolontariuszy, ok. 20 tys, którzy rozdają ok. miliona książek „albo też zawiadamiają, że książki czekają na odebranie w pobliskiej księgarni”, wydawcy dbają aby nowe książki długo nie zalegały półek księgarń.

Tak więc w kraju za kanałem La Manche sytuacja czytelnicza jest ustabilizowana i można jednoznacznie stwierdzić, że czytanie z mody nie wychodzi, a rynek wydawniczy ma się bardzo dobrze, wydając rocznie aż ponad 200 tys. książek.

We Francji wydaje się 665 tys. tytułów, raczej mają stabilny rynek książek. Władze dbają o pisarzy, tłumaczy, wydawnictwa, wypłacając tzw. subwencje, dzięki temu wszyscy funkcjonują i to przekłada się na sytuację bibliotek i czytelnictwa, gdyż 70% Francuzów czyta. Oni również organizują z rozmachem akcje czytelnicze, np. od paru lat „Czytanie na plaży” departament Seine – Maritime wspomaga finansowo zakupy kolorowych budek, a do dyspozycji plażowiczów przekazuje się np. 12 tys. książek, 400 foteli i 36 parasoli. Na plaży w Normandii czekają takie literackie chatki, aby plażowicz usiadł wygodnie i poczytał, słuchając fal morza, czyż u nas nie mogłyby być w Łebie, na Helu, w Sopocie, Mielnie …

Z kolei u naszych sąsiadów Czechów statystyka jest wprost nie do uwierzenia, Czesi czytają najwięcej w Europie, średnia liczba książek w ich domach to 246, tylko 2 % Czechów nie posiada żadnej książki, aż 79% z nich przeczytało w ubiegłym roku przynajmniej jedną książkę (u nas 44%). W ich kulturze czytanie książek jest bardzo ważne i słowo „knihomil” oznacza człowieka, który miłuje książki. Wydawcy dbają edytorsko o każda książkę, tj. nieważne czy to romans, poradnik ona musi być pięknie wydana. Twarda okładka, często tasiemka do zakładania stron, nawet może być w kolorze liter na okładce i obwoluta ciekawa, kolorowa. Każdy czytelnik trzymając książkę musi mieć wrażenie, że jest ona bardzo ważna i cenna.

W każdym popularnym sklepie i sieci Levne Knihy (Tania Książka) jest mnóstwo książek, wydawanych właśnie dla tych sieci i mają przystępne ceny oraz piękne twarde okładki.

Czesi uważają, że ich literatura i miłość do niej tworzyła się w knajpach, oni stawiali nie na powstawania zbrojne, ale na książki. Literatura była podstawowym narzędziem w walce z habsburską niewolą. Są dumni, ze w ich domach są biblioteki domowe nawet trzypokoleniowe, u nich w nowo powstałej Czechosłowacji ustawa o bibliotekach publicznych była jedna z pierwszych nad którą pracowano i uchwalono w 1919 r, w Polsce powstało kilka, ale żadnej nie uchwalono.

Tez i u nich bywa dziwnie, trwają debaty np. o podatku VAT na książki, o tym ze młodzi mało czytają, że ceny książek rosną, ale 100 tys. osób (w 10 milionowym kraju) protestowało przeciwko podatkowi VAT na książki. I mimo tego Czesi nadal czytają najwięcej.

Nowe książki z dotacji

W programach promocji czytelnictwa szczególną rolę pełnią biblioteki. Dlatego Ministerstwo Kultury, Sztuki i Dziedzictwa Narodowego dokonało diagnozy stanu bibliotek, wykorzystują informacje o liczbie i rodzaju bibliotek, zgromadzonym księgozbiorze, wypożyczeniach na zewnątrz i udostępnieniach na miejscu zgromadzonego księgozbioru.

W wyniku tych działań zaczął działać Narodowy Program Kultury, Promocji Czytelnictwa i Rozwój Sektora Książek Biblioteka Narodowa zaczęła wdrażać program pod nazwą „Zakup nowości wydawniczych dla bibliotek”, właśnie realizowany w ramach Narodowego Programu Kultury. Głównym celem programu to wzbogacenie i odnowienie księgozbioru w bibliotekach publicznych.

Biblioteka w Świeradowie po prawidłowym wypełnianiu wniosku otrzymywała w poszczególnych latach następujące dotacje, które całkowicie przeznaczono na zakup nowości wydawniczych, w ten sposób wzbogacając stan księgozbioru, a to wpływa pozytywnie na wskaźnik wypożyczeń. Czytelnicy chętniej przychodzą do biblioteki, w której są nowości wydawnicze.


Rok Kwota Ilość zakupionych książek
2006 11300,00 544
2007 5400, 382
2008 5300,00 248
2009 2000,00 113
2010 2200,00 88
2011 3400,00 147
2012 4200,00 257
2013 4500,00 230
2014 5200,00 254
2015 7100,00 289
2016 8100,00 336